SEO oceniane po tym, na ile fraz naprawdę jesteś w czołówce. Nie po liście słów kluczowych.
Większość raportów SEO to lista pozycji. Twojego klienta nie interesuje, na którym miejscu jesteś. Interesuje go, kogo zobaczy w pierwszych trzech wynikach, kiedy szuka czegoś do kupienia. W naszym indeksie te frazy są warte 40 punktów ze 100, a siła domeny kolejne 20. Tam ma trafiać praca nad SEO.
Kiedy to jest dla Ciebie
- 01
Na frazy zakupowe w Twojej branży w czołówce siedzą konkurenci, a Ciebie tam nie ma.
- 02
Serwis ma tysiące stron, a pozycje ma kilkaset z nich. W jednej z badanych kategorii 80 do 96 procent stron trzech marek nie pozycjonowało się na nic.
- 03
Przed Wami migracja albo nowy design i nikt nie ma planu, jak nie stracić pozycji, które już macie.
Co robimy
Indeksowanie, renderowanie, szybkość, budżet crawlu. Szukamy tego, co nie pozwala Google zobaczyć stron, które mają sprzedawać.
Zestawiamy crawl serwisu z pozycjami: które strony nie robią nic, co wyciąć, co połączyć, co przebudować. Skupienie serwisu to czynnik, nad którym masz pełną kontrolę.
Grupy tematów, briefy i proces redakcyjny wycelowane w to, o co pytają kupujący. Nie w miesięczny limit słów.
Siła domeny idzie do stron, które sprzedają, zamiast rozchodzić się równo po całym serwisie.
Publikacje i wzmianki tam, gdzie człowiek faktycznie by kliknął. Bez farm linków.
Mapa przekierowań, porównanie starej i nowej wersji, monitoring po starcie. Nowa platforma nie może kosztować Was tego, co już wypracowaliście.
Jak to mierzymy
W jednej z badanych kategorii w USA lider miał w top 3 tylko 2 z 15 fraz zakupowych, a jednocześnie 88 procent jego stron nie pozycjonowało się na nic. Nikt w tej branży jeszcze tej pracy nie odrobił.
Na ile fraz zakupowych z Twojej branży pokazujesz się w pierwszych trzech wynikach. Co miesiąc, na tle konkretnych konkurentów.
Jaka część serwisu ma w ogóle jakąkolwiek pozycję. Balast spada, skupienie rośnie.
Ludzie, którzy jeszcze Cię nie znali, i to, w co ten ruch się zamienił.
Czego nauczyliśmy się na własnej skórze
Z logów serwerów, z analizy crawlów i z rejestru patentów. Każda z tych rzeczy zmieniła to, jak pracujemy.
Jedna strona przez pięć tygodni przekierowywała do samej siebie. Crawler spalił na niej setki tysięcy pobrań, potem ograniczył wizyty o 98 procent i nie wrócił przez wiele miesięcy po naprawie.
Bardziej szablonowy konkurent może być wyżej od Ciebie. Karę dostaje ten sam akapit z podmienionym słowem kluczowym, powtarzany strona po stronie. O tym, czy strona zostanie wyciągnięta z indeksu, dużo lepiej mówi gęstość konkretów niż to, ile w niej stałych elementów.
W kategoriach, które prześwietliliśmy, 80 do 96 procent stron dostępnych dla Google nie miało żadnej pozycji. A mimo to zjadają budżet crawlu i rozmywają strony, które sprzedają.
W badaniu obejmującym blisko miliard pobrań żaden crawler AI nie uruchomił skryptu. Treść, która pojawia się dopiero po załadowaniu JavaScriptu, dla nich nie istnieje.
Fraza, która wchodzi z siódmego miejsca na trzecie, może tracić kliknięcia, jeśli nad nią pojawi się odpowiedź AI. Same pozycje już nie mówią, co się właściwie stało.
Zacznij od branży, nie od serwisu
Podaj swoją stronę i dwóch konkurentów. Przed rozmową przepuszczamy ich przez nasz indeks i pokazujemy, o które frazy warto walczyć.